Oto dlaczego wszędzie tam, gdzie uprawia się figi smyrneńskie, trzeba też uprawiać kapryfigi. Gdybyśmy w sadzie figowym posadzili tyle fig smyrneńskich co kapryfig, na pewno zapylenie byłoby dostateczne i owocowanie fig smyrneńskich obfite, bo blastofaga Jest ruchliwa i może przelatywać do 2 km dziennie. Byłoby to Jednak dużą stratą dla producenta poświęcać aż tak dużą część pluntacji na niejadalny rodzaj. Dlatego w praktyce sadzi się znacznie więcej fig smyrneńskich, a tylko kilka procent kapryfig. W takim jednak przypadku w zależności od warunków pogody zapylenie może być dostateczne lub niedostateczne i wtedy są duże straty. Dlatego już od 3000 lat producenci fig smyrneńskich w Małej Azji nie polegają na naturalnym ich zapyleniu, lecz przeprowadzają zabieg, a nawet obrzęd tzw. kapryfikacji. Polega on na zerwaniu w odpowiednim stanie kapryfig i zawieszeniu ich w małych koszyczkach albo po prostu nanizanych na sznurku w koronie fig smyrneńskich. Na małe drzewo wystarczą dwie kapryfigi, na bardzo duże cztery do sześciu. Ponieważ okres zapylenia jest . długi, przynosi się kapryfigi cztery razy w.odstępach czterodniowych. W dawnych czasach pozyczki dla bezrobotnych były to prawdziwe obrzędy religijne - kapłani roznosili te figi wśród procesji wiernych, którzy nie zdawali sobie sprawy z istoty procesu kapryfikacji, nie wiedzieli może turwet o istnieniu blastofag, bo owady te są tak małe, że mogą ujść uwagi. Znali jednak kapryfikację mędrcy greccy, a Arystoteles wiernie ją w swoich dziełach opisał. | |
|