Konsumentom bardzo odpowiadają beznasienne owoce. Prymitywne, lokalne odmiany mandarynki w Chinach rodzą owoce bardzo małe; czasami prawie połowę ich wnętrza wypełniają duże nasiona. Czy nie byłoby lepiej, gdyby składniki odżywcze, użytkowane na budowę nasion, zostały zużyte na wytworzenie się większej ilości słodkiego, jadalnego miąższu? Dlatego w nowoczesnej hodowli nastawiono się na odmiany mandarynek beznasiennych. Gruzja leży na północnej granicy występowania tego gatunku, a jednak uprawiana tam odmiana Unshiu to odmiana beznasienna albo o małej liczbie nasion.
Podobnie jest i u innych gatunków owoców cytrusowych. Mamy beznasienne i nasienne cytryny i pomarańcze. Najbardziej nowoczesne ich odmiany są beznasienne. Wydają one jednakowo wysoki plon bez względu na to, czy zostały zapylone i zapłodnione, czy też nie. Zapylone własnym pyłkiem nie tworzą wcale nasion albo tworzą ich niewiele. Zaledwie jeden owoc na dziesięć czy na sto może zawierać nasiona, i to nie więcej niż jedno lub dwa. Gdyby w plantacji posadzić na przemian rzędy dwóch odmian, jedna zapyliłaby drugą, a w rezultacie obie wytworzyłyby wiele nasion, co jest niekorzystne i niepożądane. Dlatego też zakłada się duże plantacje z jednej odmiany.
Rośliny cytrusowe są doskonałym przykładem sytuacji, gdzie bez procesu płciowego wytwarzane być mogą nie tylko owoce, ale nawet i nowe, nasienne potomstwo. Przywykliśmy uważać, że rozmnażanie z nasion jest rozmnażaniem generatywnym, ponieważ istotną część nasienia stanowi zarodek, któremu początek dało połączenie się komórki jajowej z męską komórką płciową. Zasady badań kosmetyki naturalne | Łupek dachowy |
|