Przekonanie to przetrwało w Europie do czasów nowożytnych. Dowodem tego jest fakt, że w wielu językach pochodzących od łaciny to samo słowo (po angielsku: fertilization) znaczy zarówno zapłodnienie, jak i nawożenie.
Jeśli chodzi o palmę daktylową, to Egipcjanie rozwiązali problem jej zapylenia z produkcyjnego punktu widzenia. Mogliby oczywiście w plantacji zasadzić 50 osobników męskich na 50 żeńskich, a wtedy z zapyleniem nie byłoby kłopotu, bo wiatr łatwo pyłek przenosi. Ale po co poświęcać tak dużo miejsca na osobniki bezproduktywne? Egipcjanie właśnie doszli do tego, że w plantacji na 100 osobników żeńskich wystarczą 3-4 osobniki męskie, ale trzeba palmom pomóc w zapyleniu. Jeśliby te 3-4 osobniki męskie najlepiej nawet rozmieścić wśród 100 osobników żeńskich, naturalne zapylenie przez wiatr nie byłoby ani dostateczne, ani równomierne.
Palma daktylowa tworzy bardzo duże kwiatostany. Kwiatostan żeński może zawierać do 10 000 kwiatów, a męski kilkadziesiąt tysięcy. W czasie kwitnienia wchodzi więc człowiek na drzewa męskie i odcina kwiatostany, których kwiaty zaczynają się otwierać i pylić. Następnie wdrapuje się na palmy żeńskie i potrząsa nimi nad kwiatostanami żeńskimi, w których kwiaty otwierają się akurat w tym samym czasie. Można też przywiązać część kwiatostanu męskiego ponad żeńskim, aby pyłek sam opadał, a wiatr go roznosił. | |
|